MUM life

Macierzyński i co dalej…?


macierzynski i co dalej
Ktoś kiedyś powiedział mi, że to nieprawda, że to matka rodzi dziecko. Bo to dziecko także rodzi matkę. Tym samym powstaje trochę takie drugie wcielenie osoby, jaką byłam przed macierzyńskim. I dużo w tym racji. Zmienia się totalnie mój rozkład dnia, moje obowiązki, mój poziom zmęczenia, moja ilość snu. Przez to też w jakiś sposób kształtuje się i zmienia moja osobowość. Matki, żony i kobiety. A mało kto zdaje sobie sprawę, że zmienia się także moje zawodowe ja.

Zawód: rekruter i bloger

Tutaj, na blogu, poznałyśmy się w trakcie trwania mojego urlopu macierzyńskiego. Dlatego pewnie niewiele z Was wie, że przed erą “dzieci”, od właściwie już kilkunastu zawodowych lat zgłębiam świat HR i rekrutacji.
Tak jak zapowiadałam na moim fanpage’u, dodatkowo wciąż niesiona na skrzydłach spełnienia się wczorajszym sukcesem mojej prelekcji dla przedsiębiorczych Mam, czuję, że najwyższa pora połączyć mój świat zawodowy z moją aktywnością blogową. Jak? Tworząc dla Was cykl wpisów: #macierzyński_i_co_dalej ? Niech ten wpis będzie do niego tym preludium.

macierzynski i co dalej

Macierzyński i co dalej?

Zostając mamą, teoretycznie nie zmienia Ci się ani nazwisko, może lekko wygląd, trochę ciaśniej i w spodniach, i w domu. Jednak zdecydowanie zmieniają się priorytety, hierarchia wartości oraz liczebność stada, które występuje wokół Ciebie. Dużo zmian jak na jednego człowieka – Matkę. I po to właśnie jest urlop macierzyński: żeby wszystkie te zmiany zdążyć zauważyć, przyjąć i zaadoptować do swojego nowego trybu życia.
Choć pewnie był facetem ten, kto nazwał ten czas “urlopem”, tak niepodważalny jest fakt, że ten cały rok mija niespodziewanie szybko. I ledwo zdążymy się zorientować, że to już!”, że nasze dziecko zdmuchuje pierwszą świeczkę, że my zdmuchujemy kurz z folderów, gdzie przechowujmy swoje CV.
Bo to czy wracać po macierzyńskim do pracy, czy dalej sprawować opiekę nad dzieckiem w ramach urlopu wychowawczego – to temat na zupełnie oddzielny artykuł, który zresztą już powstał na tym blogu i który cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem. To TUTAJ razem ze mną stawiałyście własne odważniki na wadze nowych priorytetów i wartości w tej kwestii.

 

Mama wraca do pracy

Dziś podejmujemy konkretny temat pod tytułem: “Mama wraca do pracy“.
I stajemy wtedy właściwie przed podwójną ścianą. Pierwszą z nich jest wybór najwłaściwszej opieki nad naszym dzieckiem. Żłobek? Niania? Babcia? Przedszkole? Druga ściana natomiast nadstawia ucha na naszą odpowiedź wobec kluczowego pytania odnośnie własnych akcji: “Macierzyński… i co dalej?”.
W ścianie tej mamy do otwarcia aż 3 pary drzwi:

 

Drzwi numer 1: Powrót do dawnej pracy

Jeśli miałaś pracę, która dawała ci satysfakcję, w której czułaś się dobrze, która jest dla ciebie spełnieniem oczekiwań finansowych, towarzyskich i zawodowych – naprawdę jesteś szczęściarą! Dlaczego? Bo po pierwsze: duża część urlopu macierzyńskiego płynęła ci milej niż na rozterkach “co by tu wykombinować, żeby tam nie wracać”, a także masz psychiczny spokój, że wracasz w przyjazne Ci miejsce. Do stęsknionych koleżanek, kawek w przerwie obiadowej (i nie tylko), do swoich szpargałów w szufladzie biurka…

 

Tips & Tricks:

Jeśli wybierasz te drzwi pamiętaj, że do skończenia szóstego roku życia przez twoje dziecko, czyli do czasu kiedy przysługuje ci prawo do urlopu wychowawczego, możesz wrócić do pracy na niepełny etat. Co więcej, przez pierwszy rok trwania takiego zatrudnienia w niepełnym wymiarze godzin, pracodawca nie ma prawa Cię zwolnić. Jeśli jesteś mamą karmiącą, wiedz że przysługuje ci prawo do przerw na karmienie piersią w pracy: dwie po pół godziny (w przypadku jednego dziecka) lub dwie po 45 minut (w przypadku dwojga dzieci) . Najczęściej najlepszym rozwiązaniem w tym wypadku jest przychodzenie lub wychodzenie z pracy o godzinę (lub półtorej dla mam bliźniaków) później lub wcześniej.

 

Drzwi numer dwa: szukanie nowej pracy

U nowego pracodawcy. Tutaj naprawdę szczęście mają te osoby, którym udaje się znaleźć dobrze płatną pracę, w swoim zawodzie, w niepełnym wymiarze godzin. Bo niestety zaczynając u kogoś od zera musimy się liczyć z tym, że będzie to raczej i pełen etat, i okres próbny na wstępie.
Wiem, że dużo mam po macierzyńskim obawia się, że na wstępie mają gorszą pozycję tylko dlatego, że wracają do pracy po przerwie. A prawdą jest, że nikt nie ma prawa pytać ich o życie prywatne, ilość dzieci, itp. Liczą się fakty: czyli wiedza i doświadczenie zawodowe. I tutaj bardzo ważne jest, aby pod koniec urlopu macierzyńskiego zwyczajnie sobie przypomnieć nie tyle wiedzę (jako uczenie się grubych części materiału od nowa), co warto uświadomić sobie jakie kompetencje i jakie części tej wiedzy są moją mocną stroną. Żeby potem w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej sednem była moja wartość zawodowa, czyli to na czym się znam, a nie kontekst prywatny, czyli fakt szukania pracy po przerwie na wychowywanie dziecka.
Jako mama karmiąca wiedz także, że u nowego pracodawcy tak samo przysługują Ci przerwy na karmienie piersią lub odpowiednio skrócony czas pracy (jak to wygląda: patrz akapit wyżej).

Tips & Tricks:

Zważywszy na fakt, że prawdopodobnie przed zajściem w ciążę miałaś spory staż pracy w jednym miejscu, gorąco polecam nie tyle przeredagowanie, co może stworzenie od nowa kreatywnego i nowocześniejszego w formie CV. Zrób sobie też aktualne zdjęcie i rozeznaj się w sieci, jakie teraz są trendy, jeśli chodzi o pytania podczas rozmów kwalifikacyjnych. Spokojnie, moda na robienie z kandydata głupka, czyli spontanicznego pytania go: “Dlaczego trawa jest zielona?” i badanie jego kreatywności raczej już odeszły do lamusa.

 

Drzwi numer trzy: na swoim!

To drzwi najcięższe do otworzenia, często wręcz do wyłamania. Są to drzwi prowadzące do czegoś zupełnie nowego, do twojego nowego biznesu, na który pewnie masz już jakiś pomysł.
Tylko, ja – TABAyKA – główny celebrator życia i macierzyństwa w ogóle, proszę Cię o jedno: nie rozkręcaj biznesu na macierzyńskim! Dlaczego? Sama się zdziwisz, ile czasu grzebania w papierach, w przepisach to wymaga. Sama się przekonasz, jak wiele jest spraw do załatwienia, o których nawet nie miałaś pojęcia. Sama zobaczysz, że pomysł to jest dopiero wierzchołek góry lodowej zbudowanej z ciężkiej pracy polegającej na budowaniu i promocji własnej marki. Najważniejsze jest, żebyś tego wszystkiego nie zobaczyła za późno. Dopiero wtedy, gdy przemknie Ci przed oczami rok najważniejszego, tylko twojego czasu z dzieckiem. Czasu, którego nigdy nie powtórzysz (przynajmniej z tym jednym, konkretnym dzieckiem).

 

Macierzyński, czyli rok święty, święcić…

Jest to przecież czas, za który przeważnie ci płacą i jest to czas, którego zazdroszczą nam inne kraje – w Polsce płatny urlop macierzyński jest jednym z najdłuższych na świecie. A żeby podczas tego roku z mózgu nie zrobiła nam się papka, oczywiście można metodą małych kroczków dążyć do jakiegoś większego celu: robić plany, podczytywać, zdobywać wiedzę w nurtujących nas kwestiach, sprawdzać wśród naszych potencjalnych grupach docelowych czy nasz pomysł rzeczywiście zadziała. Rysować mapy myśli: w czym jestem najlepsza, co jest dla mnie najważniejsze, co da mi kasę. I to wszystko łączyć. Ale nic więcej.

Tips & Tricks:

Budowanie imperium zostawmy sobie na wychowawczym. Wiem, że wtedy nasze dziecko będzie potrzebowało jeszcze więcej opieki. Dlatego nie mogę pozostawić tu bez komentarza faktu, że taką opiekę temu dziecku będziemy musiały zapewnić. Może metodą półśrodka? Na przykład dzień czy dwa dni w tygodniu, kiedy my będziemy chciały pchnąć nasze biznesowe sprawy do przodu. W najgorszym wypadku, jeśli faktycznie nie masz absolutnie nikogo z bliskich do pomocy, ani nie możesz sobie pozwolić na półetatowe przedszkole lub nianię, dogadaj się z partnerem: niech ogarnia dom i dzieci w weekendy, a Ty siadaj przy swoich sterach.

 

Dlaczego nie wspominam o wieczorach? Bo pracowanie nad własnym biznesem wieczorami po jakże męczącym dniu z niemowlakiem grozi bardzo szybko zniechęceniem, stratą motywacji, a wręcz wypaleniem. I wtedy dużo biznesów ginie jedynie w fazie ich wymyślania. A szkoda.
Przy tych drzwiach chciałabym, żebyś zapamiętała jedno: zawsze coś lepiej zrobić niż nic nie zrobić. Jeśli Twój biznes jest Twoim marzeniem i mocno w niego wierzysz, to jest to wystarczająca podstawa do tego, aby się uprzeć i spróbować to marzenie zrealizować. Ciężką pracą. Początkowo pewnie darmową pracą. Zasilaną dużą ilością czasu.
Uważam, że każdą wiedzę zawodową albo każdą pasję można przekuć w fajny biznes. Trzeba cierpliwości, determinacji, pokory i czasu. A czasem jeszcze kasy. A jak się nie uda? Nie ma takich drzwi, z których nie można wyjść i zamknąć je z powrotem. Z wewnętrznym spokojem, że się spróbowało, ale to, co za nimi zastaliśmy niekoniecznie sprawdziło się z naszymi oczekiwaniami.
Puentą tego artykułu nie będzie jednoznaczna odpowiedź, które drzwi najlepiej otworzyć. Chciałabym, aby puentą artykułu była jedna i jedyna wskazówka, jakiej warto się trzymać: spełniaj się mamo, jesteś tego warta!

 

I co dalej? Stoisz pod drzwiami numer 3?

Jeśli jesteś jedną z tych Mam, która stoi u progu, w albo już za drzwiami numer trzy – śledź tego bloga! Co najmniej raz w miesiącu będzie się tu pojawiał nowy wpis z cyklu: #macierzyński_i_co_dalej. 
Nie będzie tam czczego gadania, pustej motywacji, ani reklam biznesów. Będą to rozmowy z mamami, które odważyły się otworzyć własny biznes (offline, online, itp.) i będą chciały nam o nim opowiedzieć z punktu widzenia pytań, które my – Mamy przed drzwiami numer 3 chcemy im zadać.
A najlepiej zapiszcie się na newsletter (przy okazji dostaniecie moje prezenty) i mailowo będę Was informować nie tylko o wpisach, ale o wszelkich pomysłach związanych z cyklem: #macierzyński_i_co_dalej.
A jest ich całe mnóstwo! Wczorajsze spotkanie to był dopiero pierwszy krok Do dalszych spotkań, rozmów, warsztatów, webinarów, nowej Grupy, itd., aby pomagać sobie biznesowo: Mamy Mamom, bo nikt tak dobrze jak my same nie znamy naszych światów, wymówek i strachów! Napisz mi koniecznie czy taka wizja tego cyklu Ci pasuje!
I… spytam niczym Zygmunt Chajzer. Którą bramkę wybierasz? 🙂