LOVE life

Prezent, którego nigdy… nie dostaniesz

19/12/2018

koleda dla nieobecnych
Chciałabym brać udział w przedświątecznym boju na słowa o to, czy poprawnie mówi się bombki czy bańki. Chciałabym toczyć utarczki, czy prezenty powinien przynosić Mikołaj czy Gwiazdka… Tymczasem toczę ciężki bój w zupełnie innej, a jakże bardzo przedświątecznej sferze zakamarków życia…

W mojej głowie wojna… tęsknot niespokojnych!

W mojej głowie toczy się wojna. Z sercem.
Ta pierwsza lubi planować, wybiegać w przyszłość, być twardą materią w miękkości piernikiem pachnącym powietrza.
Jednak serce, to wariackie serce… snuje do głowy swoje wizje: wizje z przeszłości, swoje tęsknoty i prószy… Prószy smutku łzy. Tak samo jak brokat prószy się z bombki. Na dywan.
Tylko to są takie łzy, które ciężko wysuszyć. Na nie żaden grzaniec nie pomoże. To tak jak ten brokat – ciężko wydłubać z dywanu…
Bo serce wie, że istnieje prezent, którego nigdy nie dostaniemy. Żadne listy, żadna gwiazdka, ani żadne nawet najgrzeczniejsze zachowania nie pomogą.

Kolęda dla nieobecnych

Ten nieosiągalny prezent to… Ona!

Będę o niej myśleć lepiąc pierogi, nie mając się kogo spytać czy wystarczająco pieprzne.
Będę o niej myśleć pisząc kartki świąteczne, które mogłyby być ozdobione o kilka niesfornych, kolorowych bazgrołów więcej. Albo przeglądając katalog prezentów dla 6-cio latków.
Będę o niej myśleć ubierając choinkę, nie mając się z kim droczyć czy bardziej na prawo czy na lewo; jak to bywało, gdy siadała na przeciw, krzyczała, że krzywo i szeptała równocześnie różaniec…
Daj nam wiarę, że to ma sens,
Że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są dobrze im jest,
Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być,
Że po głosach tych wciąż drży powietrze,
Że odeszli po to by żyć.
I tym razem będą żyć wiecznie.
Będzie o niej myśleć, gdy wróci do domu z pełną torbą prezentów spod choinki i postawi ją… w bezlitośnie pustym mieszkaniu.
Będzie o niej myśleć, gdy w drodze do rodziców będzie musiała wyć świąteczne przeboje do… kierowców zza szyby.
Będzie o niej myśleć, gdy wśród wigilijnego zgiełku, zabraknie jego spokojnego głosu, znad karpia uśmiechu…
A nadzieja znów wstąpi w nas,
Nieobecnych pojawią się cienie.
Uwierzyli kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar,
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu.
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj,
Wbrew tak zwanej ironii losu.
Będzie o niej myśleć, gdy ten starannie przygotowany, niebieski pokoik z białą kołyską będzie stał pusty: na Święta i po Świętach. I na wieki wieków? Kto wie…
Będzie o niej myśleć, gdy twarz niewidzialnego Nieznajomego, który to rzekomo może zapukać do pustego nakrycia będzie miał… realną twarz.
Będzie o niej myśleć, gdy będzie mijać na świątecznym jarmarku wesołe rodziny czekające na swój Cud narodzin.
Przyjdź na świat,
By wyrównać rachunki strat.
Żeby zająć wśród nas,
Puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć że są puste miejsca przy stole. *)

Obecność

Ten nieosiągalny prezent ma na imię… Obecność.
Tych, których nie ma.
Tych, których zabrał ten lub miniony rok. I nie odda.
Tych, którzy zasiądą w naszych myślach – na pustym miejscu przy stole.
Tych, których brakuje jakoś bardziej… zawsze w Święta.

Jak brokat

Jak się pocieszyć, że ten prezent się nie spełni?
Cieszyć się z takiego prezentu, jaki jest: że wokół nas są jeszcze inne, cudownie zajęte krzesła. Póki są.
A wtedy, w te świąteczne dni oczy zalśnią tak… bardziej.
Jak ten brokat.
*) “Kolęda dla nieobecnych”, Beata Rybotycka