MUM life

Ząbkowy blues o czwartej nad ranem

23/01/2018

To była noc. Noc ponura i zła. Właściwie noc, której nie było. Zamiast gwiazd, dwa błyszczące koraliki maleńkich oczu. Zamiast księżyca, bielił się jeden, drobny punkt przeszywający dziąsło. Wśród tej nocy bez snu lewitowała matka. Matka-Zombie. Wybrukowawszy najprawdziwszą drogę mleczną, nuciła…

 

Trzecia nad ranem

Nie ma niespodzianki

Znowu się budzisz.

 

Czwarta nad ranem

Może w końcu uśniesz

Może oczka zmrużysz.

 

Czemu Cię nie ukoi matczyne lulanie,

Czemu ktoś stworzył bolesne ząbkowanie,

Gdy Ci to śpiewam – cisza nocy

Zdetronizowana zostaje przez Twoje płakanie.

 

Czemu się budzisz o trzeciej nad ranem,

I cyca mojego nie przestajesz głaskać,

Lecz nawet on spokoju nie przynosi,

Jest tylko twarda, rozdzierająca bólem

Kolejna trójka.

 

Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem,

Nucąc niestrudzone kotki dwa, szarobure

Ramiona noszą coraz cięższą wagę,

Myślałby kto, że walczą o złoto.

 

Piąta nad ranem…

Za oknem noc się rozjaśnia

A zegar bezlitośnie tyka

Że zgodnie Ci wtóruje

Decybelami nieszczęścia

Rozlanych łzami oczu.

 

I jeszcze tata spróbuje tuli tuli

Świtem w swoje moce wierzy,

Mama wywiesza białą flagę

Wraz z kotkami mruczą

Zombie – bluesa.

 

Już siódma.

Może sen już poszedł.

Może się Mamo ze mną pobawisz?

blues_o_czwartej_nad_ranem