MUM life

Mamo, opowiem Ci bajkę…

26/05/2017

opowiem ci bajkę

Mamo, połóż dziś Ty główkę na moich kolanach. Załóż piżamkę, rozpuść włosy, przymknij oczy, możesz nawet dziś nie myć ząbków… A ja będę Cię kiziać-miziać, przytulać i opowiem Ci bajkę. Nie, nie potrzebna mi książeczka. Nie umiem przecież jeszcze czytać. Ale to nic – znam ją przecież na pamięć. I chciałabym, abyś właśnie dziś posłuchała jej ze mną.

opowiem ci bajkę

Opowiem Ci bajkę o:

Kopciuszku, co oddziela całymi dniami ciemne pranie od jasnego; za duże ciuszki od za małych; poplamione śliniaczki, od tych jeszcze ocalałych; a na bal wychodnego sama ze sobą zakłada płaskie pantofelki, żeby szybciej wybiegła przed północą, gdy jej książę zawoła: „Twój cyc pilnie potrzebny”!

Sierotce Marysi, która czasem czuje się taka bezradna wobec coraz to nowszych dylematów z pierwszego świata rodem np. kolejności kaszki czy drzemki; bezsilna wobec świata chodzącego tylko w różowych okularach macierzyństwa prosto z reklamy; zmęczona pędem takich samych dni i ciągle zbyt krótkich nocy; niezrozumiana przez męski punkt widzenia; pod obstrzałem babcinego osądu „wiem lepiej”. Nawet Koszałek Opałek nie potrafi pomóc.

Fionie, która chcąc nie chcąc tapla się co dzień we własnej kąpieli błotnej pełnej niedojedzonej kaszki, okruchów chleba, resztek banana i czasem wszystkiego tego, co mały żołądek nie pomieścił. I czasem zmienia się (głównie po zmroku) w piękną królewnę w swoim bagnie obowiązków, po to by kolejnego ranka pobyć chwilę śmiesznym osłem, pytającym: „daaaleko jeszcze?”.

Dziewczynce z zapałkami, która w domowych łachmanach wysłużonego dresu zbiera i porządkuje (zamiast zapałek) stosiki zagubionych małych skarpetek, chodzących zazwyczaj pojedynczo, a nie parami; obślinionych chrupek; zapomnianych zabawek, znalezionych w miejscach, w których im samym by się nawet nie śniło.

Księżniczce na ziarnku grochu, która leży niby w wygodnym łóżku, ale spać nie może, bo jej Groszek leżący nieopodal, zamontował w jej głowie ciągle dzwoniący budzik na sygnał mikro-szelestu, mini-westchnienia, jednosylabowego załkania, półdecybelowego chrząknięcia.

Krainie Lodu, gdzie tak samo jak Elza zamraża wzrokiem wszystkich z chodzącym „załóż czapeczkę”, „karmisz?”, „ja wiem lepiej” na ustach; a zarazem niczym Anna serdecznie wyściskuje wszystkie istotki o maleńkich stópkach i kilku ząbkach.

Gumisiach, w których pojawia się Troskliwa Misia i zarządza nową miksturę na sok z gumi-jagód: kilka pęczków zapomnienia o zmęczeniu, odrobina kpiny z niewyspania, trzy ziarnka uśmiechu, szklanka spełnienia do połowy pełna i jeden mały uścisk wokół szyi… tych najmniejszych w domu rączek.

Robin Hoodzie, który ogarnia chaos swojego niezdyscyplinowanego lasu i z szelmowskim uśmiechem rozdaje uśmiechy, kary, nagrody, przytulenia, utulenia, kazania, upomnienia, pocieszenia: każdemu po równo, sprawiedliwie i „od ręki”.

Smerfach, gdzie wśród niebieskich mieszkańców wioski pojawia się sto pierwszy Smerf: młodszy od Papy Smerfa, ale tak samo mądry. Nosi spódnicę i umie gotować tak samo jak Łasuch. Ma zgrabniejsze nogi niż Smerfetka i silne ramiona niczym Osiłek. Czasem włącza mu się Smerf-Maruda. Nie znosi Smerfa-Ważniaka, choć sam nim bywa… szczególnie na placu zabaw pośród podobnych sobie Smerfów. A jak nadciąga wielkie niebezpieczeństwo: zbliża się jakikolwiek Gargamel do jego Maleństwa, ostrzy pazury niczym Klakier.

Roszpunce, która utknęła w swojej wieży, bo z powodu wypadających po porodzie włosów, obcięła swój warkocz… Ale jej królewicz żadnych wyzwań się nie boi: windą do nieba wiozą go zgrabne nogi i niezmiennie urzekające oczy jego księżniczki.

Muminkach, w których Mamusia Muminka nosi sobie torebkę wypełnioną termosami, smoczkami, pieluchami, butelkami, kubkami-niekapkami, chrupkami, gryzakami, kocykami, ubrankami, grającymi zabawkami, chusteczkami, moskitierami, kremami, telefonem i szminką. I mieści zawsze wszystko. I nigdy o niczym nie zapomina. I zawsze wie, w której przegródce co jest…, choć jest dużo gorzej niż w damskiej torebce 😉

Pszczółce Mai, która od kilku dni chodzi smutna, bo ten, co jej śpiewał odszedł „gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie”…

Rumcajsie – yyyy… Mamuś, przypomnij, a kto to właściwie był ten Rumcajs? 😉

Królewnie Śnieżce, która trzyma swoje lustereczko i pytając: „Powiedz przecie”, za często widzi czarownicę. A lustereczko niezmiennie jej odpowiada: „Ty jesteś najpiękniejsza, Królowo. Nawet z podkrążonymi oczami. Nawet ze zmęczonymi rękami. Nawet z tą ciągle martwiącą się zmarszczką na czole”.

 

Mama jeszcze nie usnęła. Zapatrzyła się gdzieś hen daleko, jakby odnalazła tam ten cały baśniowy świat. Ogląda go trochę przez mgłę swoich łez: wzruszenia, szczęścia, prawdy. Podrywa na chwilę głowę i spoglądając na swojego małego bajarza, pyta:
– A jaki tytuł ma Kochanie ta bajka?
– „Mój cały świat”, Mamuś.
– Skarbie…, a nie ma w tej bajce Śpiącej Królewny?
– Nie, Mamuś. Przecież każda mama powtarza, że nie wie, co to sen… 🙂

opowiem ci bajkę