MUM life

Jak Ty to robisz…?!

10/10/2017

jak-ty-to-robisz

Jak Ty to robisz?… , że jesteś wielorybem z Pinokia mieszczącym w sobie mnóstwo wody i własne dziecko, a wyglądasz jak finałowy łabędź z Brzydkiego Kaczątka.

 

Jak Ty to robisz?… , że uchodzisz z życiem, dając życie. I jednocześnie znosząc z krzykiem ”nigdy więcej!” ból odpowiadający stanięciu gołą stopą na milion klocków Lego, a potem… jesteś gotowa go poczuć znowu i znowu, decydując się na kolejne i jeszcze kolejne dziecko.

 

Jak Ty to robisz?… , że wiesz gdzie i dokładnie po której stronie konkretnej szuflady leży zszywacz, zapasowe pieluszki i cedzak.

 

Jak Ty to robisz?… , że potrafi zbudzić cię mikropisknięcie zza łóżeczkowych szczebelek, a nie słyszysz pęknięcia miski olejowej w podwoziu, tylko jedziesz dalej…

 

Jak Ty to robisz?…, że w promieniu jednego badawczego spojrzenia zgadujesz, czy naprawdę były nadgodziny czy wyjście na piwo, zanim odwieszę płaszcz wieczorem.

 

Jak Ty to robisz?…, że w ciągu pięciu minut jesteś w stanie nastawić pranie, zebrać pranie, zrobić kaszkę, nastawić zmywarkę, pościelić łóżko, ogarnąć łóżeczko, przewinąć pampersa. W ciągu pięciu tych samych minut! Trzymając jednocześnie na ręku właściciela tego pampersa.

 

Jak Ty to robisz?…, że zanim wrócę z pracy stan naszego mieszkania wygląda dokładnie tak samo jak to, z którego wychodziłem. A w międzyczasie przetoczyła się przez niego defilada rozbrykanych maskotek, tuziny wież z klocków, nowe rozdziały odegranych scenek z Roszpunki, seria dyskotek odtańczonych „Jagódek” i „Muchy w mucholocie”.

 

Jak Ty to robisz? …, że ten kubek, w którym piję teraz herbatę był dziś już twoją inną herbatą, zimną kawą, podgrzewaczem zupki, po to żeby studzić potem tę samą, ale za gorącą zupkę, mieszał kaszkę, sam się nie mył, sam się ratował przed małymi rączkami chcącymi zgłębić, co to porcelana.

 

Jak Ty to robisz?…, że ogarniasz w ciągu ułamka sekundy zasięgiem jednego spojrzenia trzy pokoje na raz, lokalizując zgubiony smoczek.

 

Jak Ty to robisz?… , że śpisz ciurkiem najwyżej dwie i pół godziny i rano celnie trafiasz talerzykiem w stół podczas śniadania.

 

Jak Ty to robisz?…, że od czasu do czasu możesz stanąć w szranki z modelkami na wybiegu pod względem zmiany stroju i make-up’u: z piżamy w dres po domu, z dresu w dżinsy do sklepu, z dżinsów w wieczorny outfit na miasto, z outfitu zostaje potem fajna bielizna do sypialni; i zawsze na koniec wiesz, gdzie podziała się niezawodna, czasem chodząca z Tobą do południa – piżama.

 

Jak Ty to robisz?…, że odgadujesz wysoki i niski ton zawodzenia naszego dziecka śpiesząc odpowiednio z przytuleniem, cycem, zabawką albo robiąc minę psotnej dziewczynki, jaką nie zapomniałaś jak być.

 

Jak Ty to robisz?…, że nagle jadalnymi stają się kluski śląskie, których nienawidzę.

 

Jak Ty to robisz?…, że ogarniasz nieogarnialne; godzisz nie do pogodzenia; organizujesz bez agendy; słońce widzisz przy księżycowej nocy…

 

„Jak Ty to robisz?…”  – spytał ojciec mojego dziecka, wspierając delikatnie głowę na cycu, chwilowo uwolnionym od objęć rozpulchnionych dziąseł i wyżynających się zębów…

 

PS. A jak Ty to robisz, że…? Spytaj swojego partnera i dokończ zdanie 😉